Kraina Mlekiem i Miłością płynąca…

Dwa razy „nie do wiary” w jednym poście to nie za dużo? 🙂

Po pierwsze „nie do wiary” że poruszam taki temat na blogu? Ja? Osoba, która nie lubi wypowiadać się publicznie na temat swoich poglądów… No way!

Po drugie „nie do wiary” jak lubią być krytykowane mamy nie karmiące piersią… Oczywiście, że nie wszyscy to robią (krytykują) ale jakże znaczna część naszej populacji… Troszkę to smutne, prawda? A jeszcze teraz ta piękna kampania „Kraina Mlekiem i Miłością Płynąca”.
I tak przy okazji porannego (a raczej wieczornego) przeglądania prasy (fb itd) co chwile napotykałam się na piękne fotografie mam karmiących piersią swoje słodkie pociechy, które moim zdaniem są świetną i słuszną sprawą tylko, że nie byłabym sobą gdybym nie doszukała się jeszcze czegoś… A co z tymi mamami, które chcą a nie mogą? Bo tak się zdarza moi kochani! Nie każda mama nie karmi z wyboru… Otóż często bywa tak, że bardzo tego chce, ale… nie może z różnych powodów. I wcale nie mówię tu o braku pokarmu…
Dlaczego o tym piszę? Ponieważ wiem jak to jest chcieć, a nie móc (może u mnie nie było tak, że nie mogłam ale na pewno nie tak jakbym chciała móc, ale o tym za chwilę) i kiedy słyszę komentarze wścibskich osób odnośnie tego jaka ta przysłowiowa Kowalska jest wyrodną matką bo nie karmi piersią to aż mnie skręca, osoba mało wie a jakże dużo mówi! I niestety często jestem świadkiem takich sytuacji :/ ludzie bez zastanowienia plotą co popadnie. A mamy, które karmią już tak dłuuugo szczególnie bardzo lubią się wypowiadać, taką też miałam koleżankę z sali poporodowej, która karmiła synka „aż” 14 m-cy i bardzo dziwiła się innym mamom, że nie dały swoim dzieciom to co najważniejsze!
No i co z tą więzią, która wytwarza się przy karmieniu? Czy jeśli nie karmimy maluszka piersią to jej nie ma? Oczywiście, że jest! Przynajmniej ja tak uważam…
Natan nie chciał ssać piersi, próbowały Go przystawić i położne w szpitalu i położna środowiskowa w domu i niestety nikomu się nie udało, w tym przede wszystkim mnie, pamiętam, że często czekałam aż synek zgłodnieje, że może wtedy się uda, niestety… Ale żeby nie rezygnować i nie poddawać się tak łatwo zaopatrzyłam się w kapturki, nie był to łatwy okres, nie było to ani wygodne ani komfortowe rozwiązanie ale starałam się jednak żeby przez swoje pierwsze miesiące życia dostał mleko matki, niestety mleko powoli zaczęło zanikać i tak moje karmienie piersią trwało tylko cztery miesiące… Dlaczego tylko? Porównuję do karmienia córci, która wciąż łapie cyca 🙂 a ma już 16 m-cy. Ale przy Niej też się działo, w siódmym miesiącu karmienia miałam operację tarczycy i kiedy wstawiłam się do szpitala w danym terminie chcieli mnie odesłać z powrotem właśnie przez to, że nadal karmiłam, chcieli umówić mnie na miesiąc później, tak żebym na spokojnie odstawiła Nadię od piersi, to była decyzja trzech lekarzy, tylko jedna Pani Doktor dała mi malutką nadzieję że to może się udać ale bez silnych leków znieczulających (tylko paracetamol) i pod warunkiem, że zaraz po przebudzeniu będę musiała sobie jakoś poradzić z odciąganiem pokarmu żeby nie było dodatkowych powikłań, szczerze mówiąc miała duże obawy, tak jak i ja ale z pomocą męża jakoś się udało 🙂 i chyba dlatego teraz tak ciężko jest mi odstawić córeczkę od piersi, ale na złe Jej to chyba nie wyjdzie 😉
Tylko co z tą więzią? Ja szczerze mówiąc nie zauważyłam żebym z synkiem była mniej związana, kocham Go równie mocno co córeczkę… Ani mniej ani więcej… 🙂

Chcę tylko powiedzieć, że jeśli nie udało Wam się karmić tak jak tego chciałyście nie obwiniajcie się za to, owszem jest to ważne ale z pewnością nie bardziej od miłości czy troski, które ofiarujecie swoim dzieciom na co dzień…

A my kochani zastanówmy się zanim coś powiemy o drugim bo czasem bezmyślnie coś głupiego palniemy a drugą osobę może akurat to dotyczyć i mocno zaboleć…

Kocham karmić, ale jeszcze bardziej cenie miłość którą daję swoim pociechom!

Mamo możesz być z siebie dumna! Za to, że jesteś dla swojego dziecka bo jesteś Jego całym światem! <3

17 thoughts on “Kraina Mlekiem i Miłością płynąca…

  1. ja, jako osoba nie mająca dzieci i nie zammierzająca ich mieć w najbliższym czasie, pozwolę sobie wypowiedzieć się o karmieniu. nigdy nie oceniałam matek, które karmią lubi nie karmią swoich dzieci piersią. to ich sprawa czy chcą/muszą/mogą/albo nie… to jedna strona medalu. ale druga jest taka bardziej społeczna(?)… nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem kobiet, które tę czynność wykonują publicznie. Drogie Mamuśki: czy karmienie piersią nie powinno być w jakimś sensie intymną częścią rodzinnego życia? czy w karmieniu poza matką i dzieckiem musi uczestniczyć jeszcze grono widzów (czesto przypadkowych)? zdarzyło mi się oglądać matkę z cycem na wierzchu w kościele… i w sumie wielu innych skrajnie nietypowych sytuacjach… rozumiem, że czasami może nie być warunków, ale na przykład jeśli wiem, że pora karmienia nastąpi za 10 minut, to nie wsiadam w tym momencie do tramwaju…? mooooże jestem dziwna, może nie ogarniam tego świata, ale nie tylko mnie to drażni… możecie mnie hejtować, ale wyraźcie też swoje zdanie ;))

    PS. pozdrawiam całą rodzinkę ;*

    • Anonimowy says:

      Dla mnie to tez nie jest przyjemność siadać i karmić publicznie dziecko ale jak się dziecko drze i chce jeść to uwierz mi jest to jeszcze mniej przyjemne dla matki i w nosie mam spojrzenia obcych ludzi.

    • Prawda jest taka, że nigdy nad tym nie rozmyślałam dopóki pewien znajomy zapytał mnie czy nie mam z tym problemu, akurat zdarzyło mi się pierwszy raz karmić córcie w miejscu publicznym, w sumie to pierwszy i ostatni ponieważ później nie było już okazji. Byliśmy wtedy na całodniowej wycieczce w Zakopanem a mała była jeszcze naprawdę malutka, miała wtedy chyba trzy m-ce, dwa razy udało mi się Ją nakarmić w samochodzie ale ten jeden raz musiałam zrobić to w restauracji, oczywiście zrobiłam to bardzo dyskretnie (pomogła mi w tym pieluszka tetrowa) i szczerze mówiąc nie poczułam się z tym źle, podejrzewam że ludzie nawet nie zauważyli. Niestety restauracja nie miała kącika dla mamy z dzieckiem :/
      Natomiast kiedy widzę mamy karmiące na ławce w parku nie oburzam się a raczej delikatnie uśmiecham sama do siebie, wzbudza to we mnie sympatie 🙂 pewnie dlatego, że sama jestem mamą 🙂
      Także w tej kwestii również nie mogłabym powiedzieć nic złego o mamach, które karmią publicznie tak jak i zarówno o tych, które tego nie robią… Kwestia indywidualna. Jednak co z tymi, którzy są świadkami, często tak się zdarza że to Oni bardziej krępują się od samych mam, dlatego też jeśli jest możliwość lepiej oddalić się w zaciszne miejsce lub osłonić czymś pierś albo jeśli wiemy, że nie będzie nas na dłużej w domu wybrać specjalną bluzkę do karmienia tak żeby tą intymność rzeczywiście w miarę możliwości zachować dla siebie.
      Zdania są podzielone, ja natomiast uważam żeby po prostu nie przeginać ani w jedną ani w drugą stronę. Mieć na uwadze przede wszystkim potrzeby naszego maluszka ale również nie zapominać o osobach trzecich 🙂
      Ale się rozpisałam :))) buziaki :*

  2. J says:

    Masz całkowitą rację. Sama karmiłam do czasu kiedy nie było to uciążliwe, bo po roku przesypianych nocy Mała zaczęła budzić się co godzinę i to w czasie, kiedy wróciłam na uczelnię, do tego piersi pełne mleka po całym dniu zajęć, nie były czymś przyjemnym, dlatego odstawiłam Małą. A co do innych mam, to nie potrafię tylko zrozumieć dlaczego niektóre nawet nie chcą spróbować, wiadomo że może być różnie, ale chyba warto chociaż zacząć.

    • Kochana ja przez karmienie piersią do tej pory nie przespałam ani jednej nocy od urodzenia się Nadii… Budzi się dwa, trzy razy, co prawda nie zawsze na jedzenie ale mimo wszystko się budzi… a z Natankiem było tak pięknie 😉

  3. Anonimowy says:

    Witam Nie wydaje mi się żeby karmienie miało wpływ na to jak kochamy dzieci… Te teorie snują najczęściej Ci którzy nie mają pojęcia o praktyce, są dobrzy tylko w teorii… to tak jak z wychowywaniem dzieci wszystko wiedzą Ci, którzy dzieci nie mają:) My z córcią Antosią "cyckamy" już 30 miesięcy:) i dobrze nam z tym (w nosie mam wszystkie komentarze życzliwych)… Pozdrawiam Asia też mama

    • Wooow, pełen podziw 🙂 Całuski dla córeczki :*

  4. Czy mama karmi piersią czy nie, raczej na pewno nie wpływa to na miłość do dziecka 🙂 nie rozumiem, dlaczego tak je krytykują – przecież nawet nie każda ma pokarmi to niezależne od niej…

  5. Anonimowy says:

    Tez mam Natana 3 -miesięcznego 😉 i taki sam bój stoczyłam aby go karmić piersią, tez nie chciał ssać i przez miesiąc karmiłam przez kapturki… aż pewnego dnia spróbowałam na samą pierś i nagle
    zassal jakby od urodzenia umiał i póki co karmie a ile to położne się namęczyły, nie wspominając o mnie i małym… Ach ale czego się nie robi dla dziecka. Ale gdyby mi się nie udało to bym karmiłam mm i wcale nie uważam ze byłabym wyrodną matka. Nie rozumiem tej krytyki… mnie wręcz krytykowano ze się uparłam na karmienie piersią kiedy dziecko nie chce, ile się na słuchałam ze dziecko glodze. Ale każda matka wie co dla jęj dziecka jest najlepsze. Pozdrawiam:)

    • Ech te Natany 😀 zbóje małe 😉
      Cieszę się, że się udało, dzielny chłopczyk.

      O widzisz, nigdy nie dogodzisz wszystkim… Tak już niestety jest…
      Pozdrawiam :*

  6. Anonimowy says:

    Witaj, To znów ja Stała Obserwatorka ale cóż… w tej kwestii też mam coś do powiedzenia z własnego przykładu… pierwsze dziecko karmiłam tylko dwa miesiące bo niestety brakowało mi pokarmu a drugiego wcale ze względu na powikłania i problemy, i czasem jak ktoś pyta czy karmiłam i jak długo to aż nie chce mi się odpowiadać bo nie mam ochoty każdemu opowiadać jak to było i dlaczego, to są nie miłe wspomnienia do których człowiek nie chce wracać ale i tak słyszę, że szkoda bo mleko matki jednak dużo daję tak jakbym tylko ja zawiniła i to moja wina bo mogłam coś z tym zrobić 🙁 a miałam i też taką sytuację od dość bliskiej osoby co było najbardziej krzywdzące, przy pierwszym dziecku jak skończyłam karmić a ona zaszła w ciąze to usłyszałam że, ona będzie karmić co najmniej pół roku, że ona nie dopuści do takiej sytuacji jak ja, że dziecko już po dwóch miesiącach przeszło na sztuczne mleko całkowicie, a co się okazało jak urodziła dziecko karmiła nawet nie całe dwa miesiące, też nie dała rady, ale ja jej nie wypytywałam dlaczego i nie zarzuciłam jej, że tak się zarzekała że będzie karmić jak najdłużej bo wiem, że czasem się nie da i rozumiałam to, tylko jednego nie rozumiem jak można kogoś oceniać nie wiedząc jak jest i sama się przekonała, że to nie zawsze takie łatwe… Jedne mamy karmią ile chcą, inne nie bo nie chcą, inne nie mogą, indywidualny wybór każdego po co się komu wtrącać;/ ech…. Dobry temat moja droga.
    Pozdrawiam
    SO

    • Kochana bardzo mi przykro, że trafiłaś na takie doznanie…
      I właśnie o tym piszę, całkowicie nie rozumiem takiego zachowania kiedy ktoś komuś robi taką przykrość… Ludzie nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że młodej mamie jest wystarczająco ciężko bez tego co mówią, a co dopiero po takich komentarzach :/
      Ale bardzo miło jest słyszeć, że Ty byłaś trak mądra i rozsądna zostawiając wszelkie uwagi dla siebie, oby takich ludzi więcej 🙂

  7. Ja nie cierpię hejtowania mam karmiących mm bo wiem że większość z nich chciała karmić piersią a nie mogła, rozumiem to, bo kilka razy sama walczyłam o pokarm… Ale jest też druga strona medalu, mamy które karmią dzieci dłużej niż rok, półtora, też są hejtowane. Moja mała ma 2 lata i cały czas karmię ją piersią, co prawda wiadomo że nie jest to karmienie non stop jak w okresie niemowlęcym tylko rano i wieczorem a także do przytulenia, lub w kryzysowej sytuacji jak zapomnę np zabrać do samochodu wodę, no ale… Ile to już razy usłyszałam, że ona jest za duża na pierś, że rozpieszczam ją, że to, że tamto… Czepianie się bez sensu. Czasem niektórzy patrzą się na mnie na kosmitkę jak mówię szczerze o tym, że mała nadal pije moje mleko. Tym czasem Światowa Organizacja Zdrowia zaleca karmienie przez 2 lata! Więc mamy karmiące też czasem usłyszą coś niemiłego. Ja nie wyobrażam sobie tego, żebym mogła komuś prawić morały co do sposobu karmienia. Jeśli kobieta ma mleko, niech korzysta! Jeśli nie, to trudno, właśnie po to wymyślono mm.

    • Marta widzisz akurat nie poruszałam tej kwestii ale w 100% się z Tobą zgadzam… Najbardziej boli mnie to, że ludziom tak łatwo przychodzi krytykowanie innych, właśnie tych mam niekarmiących albo tak jak piszesz, mam które karmią "za" długo… Szczerze mówiąc dziwię się że w ogóle ludzi to obchodzi kto jak długo karmi… Dlaczego nie zajmą się sobą i swoimi maluchami… Rozumiem jeśli ktoś chce doradzić w jakiejś kwestii tak jak mi doradzały niektóre osoby przy Natanie ale obgadywanie kogoś za plecami…

      Buziaki Martuś dla Was :*

    • Anonimowy says:

      Zgadzam się z Wami obiema, ale nie podoba mi się jedno. Obie bronicie tylko mam, które nie karmią, bo nie mogą. A co z tymi, co nie karmią bo świadomie nie chcą? Tych też bym nie potępiała, wszak to ich decyzja.

    • Oczywiście, że tak. Moim zdaniem nie powinniśmy oceniać nikogo… Każdy bowiem wie co dla Niego jest najlepsze. Tak jak pisałam, moim zdaniem ważniejsza jest miłość i troska a nie to czy mama karni piersią czy mm i czy robi to świadomie czy też dlatego bo nie może. Powinniśmy się skupić na sobie a nie na krytykowaniu innych mam… Dziękuję, że o tym też wspomniałaś 🙂

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.