Rowy – Poddąbie – Ustka

Cześć po wakacjach 🙂

W tym roku ponownie wybraliśmy wczasy nad naszym polskim morzem, zauroczeni poprzednimi wakacjami postanowiliśmy, że jeśli zdrowie pozwoli i inne okoliczności również, będziemy obierać ten kierunek jak najczęściej, chcemy zwiedzić całe wybrzeże 🙂

Tym razem padło na Rowy z wypadami do Poddąbia i Ustki. Jednak to plaża w Rowach zrobiła na nas największe wrażanie. To czego brakowało nam w Pucku zaznaliśmy tym razem w ogromnej ilości, chodzi oczywiście o fale, bo to w nich odbywały się największe szaleństwa.

Plaża w Rowach jest piękna <3 Szeroka otoczona lasami z pięknymi ujściami… Spacerując od wschodu do zachodu znaleźliśmy jedno piękne miejsce gdzie zrobiliśmy mnóstwo zdjęć, poniżej możecie zobaczyć kilka z nich.

Pogoda na szczęście nam dopisała, było słonecznie i ciepło… czasem pochmurno i wietrznie ale przez to można było ujrzeć plaże w pięknych okolicznościach – bez parawanów i tłumów ludzi… których w słoneczne dni nie brakowało.

Nie spodziewałam się również małego portu, który zwiedziliśmy już pierwszego dnia a także uliczek wypełnionych mnóstwem atrakcji, knajpek i sklepików. Myślałam, że w tak malutkiej miejscowości tego nie będzie albo, że nie aż tak dużo.

W Poddąbiu, polecanym przez Was na Instagramie również było pięknie, zwłaszcza klify i spacer po pięknym lesie <3

Jedną z najfajniejszych atrakcji, prócz oczywiście kąpieli i plażowania był rejs pirackim statkiem „DRAGON” z wspaniałą muzyką w tle oraz rowerowa wycieczka przez Słowiński Park Narodowy, zrobiliśmy wtedy 40 km i byłam na maksa dumna z mojego sześciolatka, to był jego pierwszy tak długi dystans na dwóch kółkach… zresztą mój też 😛 Chcieliśmy dotrzeć do Wydmy Czołpińskiej jednak pomyliliśmy drogi i wylądowaliśmy na pięknej plaży i latarni 😉 co my tam przeżyliśmy wiemy tylko my i zdziwieni turyści widząc nas jak wleczemy się z tymi rowerami po piasku… 😀

Jeśli chodzi o żywienie najlepsze rybki zjedliśmy w ROW-RYB ROWY a najsłodsze shak’e wypiliśmy w Milk-Shake Bar tuż przy wejściu na plażę. Obydwie miejscówki poleciłyście mi na IG za co baaardzo dziękujemy 😉 Jadaliśmy również hot-dogi, zapiekanki… no właśnie zapiekanki – najlepsze znaleźliśmy w Ustce „Czar PRL-u” Chcieliśmy również zjeść dobrego gofra ale zamiast tego trafiły nam się mega twarde „coś”… Co do lodów (tych chyba u nas było najwięcej) żadne nie wzbudziły u nas „mega kulinarnych emocji” ale rzeczywiście te z Cafe Góra Lodowa były najlepsze, jednak porównując je do naszych nowotarskich wypadają słabo. Ogólnie po tych wczasach ważę pewnie z 5 kilo więcej ale warto było 😉

Jeszcze wspomnę Wam o noclegu bo to przecież równie istotna sprawa jak plaża czy jedzenie… Nocowaliśmy w obiekcie „Łódź Wikingów” i wszystko byłoby super gdyby nie fakt, że domki są bardzo małe, owszem dla rodzinki cztero-pięcioosobowej super ale dla naszej ósemki było nieco ciasno, niby każdy miał swoje łóżko nawet dzieci oddzielnie spały bo to domek ośmioosobowy przecież ale już z rozpakowaniem bagaży było ciężko. Nie żebym narzekała bo domki wyposażone są rewelacyjnie, wszystko najwyższej jakości ale tego miejsca ciut nam brakowało. Ciasne pomieszczenia wynagrodził nam za to piękny i duży plac zabaw dla dzieci połączony z altanką, grillem. Do dyspozycji gości były leżaki, parawan, wózek na plaże, hulajnogi i biegacze także naprawdę super!

No i na koniec najważniejsze – towarzystwo. Spędziliśmy super czas w otoczeniu ludzi, których kochamy i z którymi śmialiśmy się do łez. Dziękujemy Wam za ten czas, za wspólne wakacje 😉

Port w Ustce

Najlepsze Zapiekanki 😉

Plaża w Rowach

Rowy

Osiedle Wikingów – nasz domek 🙂

Zachód Słońca w Rowach <3

Poddąbie

Plaża w Ustce

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.