Jak zabić w dziecku poczucie własnej wartości?

 Jakiś czas temu zapisaliśmy synka do szkółki piłkarskiej mając nadzieję, że nasz mały chłopiec będzie się w niej dobrze bawił i rozwijał… Koledzy, ruch, zabawa – widzieliśmy tylko plusy!
Na szczęście póki co tak jest, ale tylko dlatego, że nasz syn tak to traktuje! Ale czy każde dziecko tak do tego podchodzi? Czy trenerzy i rodzice dbają o to aby Ich pociechy tak to traktowały?
Po wczorajszym dniu mam pewne obawy…


Otóż, wybraliśmy się wczoraj na turniej! To co tam zobaczyliśmy rozczarowało nas totalnie, zakładałam, że trenerzy zabierając swoich małych podopiecznych (5 i 6 latków) zagwarantują Im dobrą zabawę i miłe wspomnienia… Jednak dla kilku liczyła się tylko wygrana! Dlaczego? Dlaczego już w tak młodym wieku dzieci zmuszane są do silnej rywalizacji a Ich rodzicom i trenerom zależy tylko na zdobyciu medalu a nie dobrej zabawie z rówieśnikami?
 …
Przykładem była sytuacja, która mnie mocno poruszyła…
Karne! Pierwszy strzał na bramkę! Dziecko dostało mocną piłką w twarz wynikiem czego była wielka rozpacz!
Dziecko, które powinno być przytulane do momentu kiedy to poczuje się bezpiecznie zostało wrzucone ponownie na bramkę przez swojego trenera i rodziców! Chłopiec musiał być twardy, nie było mowy o zmianie!!! ??? … w tym momencie zgłupiałam! Przetarłam oczy i zastanawiałam się czy aby dziecko, które wyszło ponownie na boisko faktycznie ma tylko 5/6 lat… Oczywiście chłopak stanął na bramce! Z płaczem i strachem w oczach. Nie miał przecież wyjścia… Nikt nie stanął w Jego obronie…
Inna sytuacja:
Drużyna składająca się z kilku chłopaczków – 60 min rozegranych meczy – dla kilku z nich tylko 5 min na boisku, dla innych wcale… ??? Przez jakiś czas zastanawiałam się czy jestem na meczu reprezentacji Polski… Nie, jednak nie… Był to wiejski turniej przedszkolaków i zerówki… Hmm…
” Rodzice i trenerzy młodych piłkarzy często traktują ich jak dorosłych, narzucając im sposób rywalizacji przypisany sportowi dorosłych. Zapominają, że dla młodego człowieka większym sukcesem niż wygrane zawody jest poznawanie rówieśników, zdobywanie doświadczenia, nowych umiejętności, zyskiwanie pewności siebie i wiary we własne siły, a także polepszanie sprawności fizycznej. Dopóki mały sportowiec osiąga te cele, dopóty nie jest przegranym w swojej dyscyplinie. Sukcesem nie jest pokonywanie konkurentów, są nim starania i wysiłek włożony w doskonalenie siebie. A wszystko to osiąga się poprzez rodzaj aktywności będący nieodłącznym elementem dzieciństwa, a mianowicie zabawę. Powinno się więc uszanować prawo młodych podopiecznych do przeżywania sportu na ich własny sposób, do identyfikowania go z zabawą z kolegami. Tylko wtedy aktywność będzie dla dziecka pozytywnym doświadczeniem i umożliwi dalszy rozwój w sporcie. „
 „W Niemczech najwięcej zarabiają trenerzy, którzy pracują z najmniejszymi dziećmi. Oni nie mogą popełnić błędu, bo uczą podstaw. Te dzieci będą się na tym potem opierać, a trudno jest zmienić nawyki” – tłumaczy Artur Kuczaj…
Wczorajsze sytuacje dały mi dużo do myślenia, mogłabym je zostawić bez komentarza ale chyba jednak nie potrafię… Długo zastanawiałam się czy publikować ten tekst ponieważ bardzo nie lubię wzbudzać kontrowersji ani jej prowokować, nie lubię również szumu wokół swojej osoby ale nie potrafię patrzeć na krzywdę, którą my dorośli potrafimy zgotować naszym dzieciom…
Pewnie kilku z Was (realnych znajomych) zarzuci mi, że piszę o tym ponieważ mój syn był jednym z chłopców, które zagrały 5 min. Otóż nie… Piszę o tym bo byłam świadkiem pewnej przykrej i wzruszającej dla mnie sytuacji, którą za moment przeczytasz! My mamy to szczęście, że nasz 5-latek jeszcze nie do końca rozumie o co chodzi w tym wszystkim i bawił się bardzo dobrze, czas nie miał dla Niego znaczenia a zabawa na ławce rezerwowej z kolegami przynosiła Mu również sporo frajdy. Ale niestety dla nieco starszych dzieci lub tych, które mocno interesują się piłką nożną podejrzewam że byłoby to przykre doświadczenie…
Zatroskane dziecko przed rozpoczęciem wręczenia nagród zapytało swojego taty czy może wziąć medal.
– Oczywiście – odparł ze zdziwieniem tata – dlaczego pytasz?
– Bo tatusiu ja chyba nie zasłużyłem, nie zagrałem dziś nawet jednej minuty…
Pozwólmy na to aby każde dziecko mogło być dumne z medalu, który otrzymał bo zagrało i walczyło o niego! Na swój sposób, ale zagrało! Dajmy Im na to szansę! Pozwólmy Im poczuć, że są równie ważne!
To nie są mistrzostwa świata – to jest tylko gra i to są tylko dzieci! Tylko albo AŻ! Mają uczucia! Na stres przyjdzie jeszcze czas!
Mój dzisiejszy wpis nie tyczy się tylko piłki nożnej ale każdego innego sportu, które uprawia Wasze dziecko! Nie pozwólmy dzieciom zabić poczucia Ich własnej wartości i traktujmy Ich równo! Nie ma lepszych i gorszych (jak to powiedział wczoraj nasz znajomy)! Nie pozwólmy Im tego odczuć! Przyjdzie moment, w którym sami to zrozumieją i w ten czas Ich wyniki będą zależały od ciężkiej pracy ale teraz póki co pozwólmy Im cieszyć się Ich dzieciństwem! Beztroskimi chwilami… i dobrą zabawą!
Nasz kolega Marcin Sochacki, trener GKS Bełchatów powiedział mi kiedyś, „że to w małym człowieku zaszczepia się miłość do piłki nożnej i to właśnie w tym wieku dzieci chłoną wartości i nawyki, które zostają z Nimi przez całe życie!” Nie zmarnujmy tego… Pokażmy naszym pociechom, że tak naprawdę nie liczy się wynik ani miejsce na podium lecz to, że mogą się spotkać i wspólnie zagrać, przybić sobie piątki i czerpać z tego radość!
Na koniec chciałam jeszcze odnieść się do wyników badania przeprowadzonego w stanie Michigan w 1978 r.
„Ponad 100 tysięcy młodych chłopców i dziewcząt, jako główny powód swego uczestnictwa w sporcie wymieniło zabawę. Dopiero na dalszych pozycjach pojawiły się zdobywanie nowych umiejętności, dreszczyk emocji, przebywanie z przyjaciółmi i poznawanie nowych ludzi. To, co dla wielu dorosłych jest nieodłączną częścią sportu, a więc sukces i wygrana, u młodych pojawia się dopiero na piątej pozycji. Warto mieć tę różnicę na uwadze, gdy organizuje się dzieciom programy sportowe.”
Starałam się pisać bardzo ogólnie, tak ogólnie jak tylko się dało! I delikatnie… Celowo też nie podałam nazwisk ani nazw klubów. Nie chodzi mi o to aby kogoś oceniać czy krytykować tak więc proszę Cię, nie pytaj mnie w wiadomościach prywatnych o kogo chodzi!
Tym testem chciałam jedynie uczulić niektórych na to co tak naprawdę jest ważne w dziecięcym sporcie! Sama całe życie grałam. Jako dziecko, jako nastolatka a teraz gram jako dorosła kobieta! I nigdy ale to nigdy nikt nie dał mi odczuć, że się do tego nie nadaję! Kiedy jest nas za dużo robimy zmiany, kiedy nikt nie chce bronić zmieniamy się co mecz a kiedy komuś dzieje się krzywda przerywamy i czekamy aż dojdzie do siebie! Czerpiemy z tego radość! Nie gramy o Puchar Ligi Mistrzów i nie przechwalamy się które z nas grało lepiej. Dobrzy zawodnicy są skromni a Ci mniej utalentowani pracują jeszcze ciężej! Tego nauczyło nas podwórko i za to kochamy piłkę! Również tego chcemy nauczyć swoich maluchów. I nie ważne czy to będzie piłka nożna, siatkówka, gra w ringo, balet czy gra na fortepianie! Mają z tego czerpać radość! Na „zdrową” rywalizację przyjdzie jeszcze czas… To TYLKO i AŻ dzieci!
Niestety czasem nieświadomie popełniamy błędy, jesteśmy tylko ludźmi… zresztą jeśli ktoś nigdy nie miał nic wspólnego ze sportem nie do końca jest świadomy o co tak naprawdę chodzi… dlatego też proszę o wyrozumiałość, jeśli ktoś poczuł się urażony tym tekstem to PRZEPRASZAM! Nie to miałam na myśli…
Odsyłam Cię do tego krótkiego filmu, warto go zobaczyć Drogi Rodzicu!
Zachęcam Cię również do odwiedzenia profilu Marcina, znajdziesz tam wiele ciekawych i mądrych artykułów skierowanych do Rodziców i Trenerów!
….

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.